I Liceum Ogólnokształcące im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni

Strona główna > Matecznik > Lektury dla kl. III > Schulz o "Procesie"

Bruno Schulz
Posłowie do polskiego przekładu "Procesu" Franza Kafki

Bruno SchulzTylko niewiele drobnych opowiadań ujrzało światło dzienne za życia Kafki. Niesłychane poczucie odpowiedzialności, najwyższa religijna miara, jaką przykładał do swej twórczości, nie pozwalały mu uspokoić się przy żadnym osiągnięciu, kazały zarzucać dzieło za dziełem swej natchnionej i szczęśliwej twórczości. Tylko mała gmina przyjaciół zdawała sobie już wówczas sprawę, że dojrzewa tu twórca wielkiego formatu, sięgający do ostatecznych zadań, walczący o rozwiązanie najgłębszych problemów bytu. Twórczość nic była dlań samocelem, ale drogą do zdobycia najwyższej prawdy, do znalezienia właściwej drogi życia. Jest tragedią tego losu, że życie to, pnące się z rozpaczliwą żarliwością do światła wiary, nie znajduje jej i uchodzi mimo wszystko w ciemność. Tym tłumaczy się testament przedwcześnie zmarłego, skazujący cały jego dorobek literacki na zniszczenie. Max Brod (1) , ustanowiony przez Kafkę wykonawcą testamentu, decyduje się, wbrew tej ostatniej woli, wydać uratowaną część spuścizny literackiej w szeregu tomów, które ugruntowują pozycję Kafki pomiędzy reprezentatywnymi duchami pokolenia.

Cała ta bogata i intensywna twórczość, od samego początku gotowa i dojrzała, była od pierwszej chwili natchnionym sprawozdaniem i świadczeniem ze świata głębokich doświadczeń religijnych. Wzrok Kafki, zafascynowany raz na zawsze przez pozażyciowy, religijny sens rzeczy - zgłębia z nigdy nie sytą dociekliwością strukturę, organizację, głębokie porządki tej ukrytej rzeczywistości, przemierza pogranicze, gdzie życic ludzkie styka sil z bytem boskim. Jest on piewcą i wielbicielem porządku boskiego, piewcą dziwnego zaiste gatunku. Najzjadliwszy oszczerca i satyryk nic mógłby tego świata odmalować w tak karykaturalnej deformacji, w kształtach tak pozornie kompromitujących i absurdalnych. Wzniosłość porządku boskiego nic może być, według Kafki, oddana inaczej, jak siłą ludzkiej negacji. Porządek ten jest tak dalece pozaludzki, tak daleko przekraczający wszelkie ludzkie kategorie, te miarą jego wzniosłości staje się siła dezaprobaty, sprzeciwu i żywiołowej krytyki, jaką człowiek przeciwstawia tym wysokim instancjom. Jakże inaczej mógłby reagować byt ludzki na uzurpację tych mocy, jak nic protestem, niezrozumieniem, druzgocącą krytyką?

Takiej druzgocącej krytyce poddaje bohater Procesu całą organizację "sądownictwa" podczas pierwszego przesłuchania sądowego. Atakuje on ją namiętnie, gromi pozornie skutecznie, z oskarżonego przechodzi do roli oskarżyciela. Pozorna konsternacja sądu, jego, cofanie się i bezradność znamionująca zasadniczą niewspółmierność tej wzniosłości z kategoriami ludzkimi podnieca zuchwalstwo i zaparł reformatorski bohatera. Tak reaguje ludzkie zaślepienie na inwazję tych mocy, na konfrontację z nimi: wzmożonym samopoczuciem, ową antyczną hybris (2) , która jest nie przyczyną, ale produktem ubocznym gniewu boskiego. Józef K. czuje się stokrotnie wyższym nad sąd, jego rzekome matactwa i machinacje go wstrętem i pogardą. przeciwstawia im człowieczą rację stanu, cywilizację, pracę. Śmieszne zaślepienie! Cała jego wyższość i racja nie obronią go przed nieubłaganym postępem procesu, który sięga w jego życie jakby ponad tym wszystkim. Czując zaciskający się coraz ciaśniej dookoła siebie pierścień procesu, nie przestaje Józef K. marzyć o tym, że możliwe jest jednak obejście go, życie poza jego obrębem, łudzi się, że można coś pokątnie wskórać u sądu przez kobiety, które są, według Kafki, łącznikiem między ludzkim a boskim, przez malarza-żebraka, mającego rzekomo stosunki z sądem. Kafka piętnuje w ten sposób i ośmiesza niestrudzenie problematyczność i beznadziejność poczynań ludzkich w stosunku do porządku boskiego.

Błędem Józefa K. jest, że upiera się on przy swej racji ludzkiej zamiast poddać się bez zastrzeżeń. Trwa w swym uporze, układa bez swoje podanie, w którym, dzień po dniu, chce wykazać bez luki swe ludzkie alibi. Wszystkie te usiłowania i "środki prawne" wpadają w zagadkową próżnię, nic dosięgają wysokich instancyj, dookoła których krążą. Obcowanie człowieka z tym niewspółmiernym, wichrowato-rozbieżnym światem pozostaje na zawsze nieporozumieniem, wymijaniem się, ślepym uderzeniem obok.

W przedostatnim rozdziale, który jest jakby kluczem całej powieści, wyłania się w przypowieści kapelana więzicnnego inny jeszcze aspekt sprawy: to nie prawo ściga winnego człowieka, ale człowiek szuka przez całe życie "wejścia do prawa" i rzecz wygląda tak, jakby to prawo, kryło się przed człowiekiem, osłaniało szczelnie w swą niedostępność i świętość, licząc zarazem, jakby potajemnie, na świętokradczy zamach, na wtargnięcie człowieka. Obrona prawa, której w przecudownej egzegezie (3) tej przypowieści podejmuje się kapelan, przesuwa się tuż obok sofistyki, zakrawa na perfidię i cynizm - najcięższa próba, na jaką wystawiona może być miłość prawa, najwyższe samozaparcie, do jakiego wmieść się ona potrafi.

Kafka pokazał w tej powieści wtargniecie prawa w życie człowieka, pokazał je niejako in abstracto (4). Nie uczynił tego konkretnie na podkladzie rzeczywistego, jednostkowego losu. Nie dowiadujemy się do końca, na czym polegała wina Józefa K., nie poznajemy tej formy prawdy, jaką życie jego miało wypełnić. Kafka daje jedynie atmosferę zetknięcia życia ludzkiego z pozaludzką, najwyższą prawdą, jego klimat i aury. Genialny czyn artystyczny tej powieści leży w tym, że Kafka znalazł dla tych spraw nieuchwytnych i niewyrażalnych w języku ludzkim - jak gdyby adekwatną cielesność, jakiś materiał zastępczy, w którym buduje i wyprowadza aż do najdrobniejszych szczegółów strukturę sprawy.

Te poznania, wglądy i wniknięcia, którym Kafka pragnie dać tu wyraz, nie są jego wyłączną własnością, są one wspólnym dziedzictwem mistyki wszystkich czasów i narodów, która je wyrażała zawsze w języku subiektywnym, przypadkowym, w języku umownym pewnych gmin i szkół ezoterycznych (5). Tu po raz pierwszy stworzona została mocą poetyckiej magii jakaś rzeczywistość równoległa, jakieś ciało poetyckie, na którym demonstrują się te sprawy - nie merytorycznie wprawdzie, ale w ten sposób, że nawet niewtajemniczony może odczuć dreszcz i powiew ich dalekiej wzniosłości, że dany mu jest pewien poetycki adekwat (6) ich istotnego przeżycia.

W tym znaczeniu jest metoda Kafki, stworzenie równoległej, sóbowtórnej rzeczywistości zastępczej, właściwie bez precedensu. Ten sobowtórny charakter swej rzeczywistości osiąga on przy pomocy pewnego rodzaju pseudorealizmu, godnego osobnego studium. Kafka widzi niezwykle ostro realistyczną powierzchnię rzeczywistości, zna on niejako na pamięć jej gestykulację, całą zewnętrzną techniki zdarzeń, sytuacyj, ich zazębianie się i przeplatanie, ale jest to dla niego luźny naskórek bez korzeni, który zdejmuje jak delikatną powłoki i nakłada na swój transcendentny (7) świat, transplantuje na swą rzeczywistość. Jego stosunek do rzeczywistości jest na wskroś ironiczny, zdradliwy, pełen złej woli - stosunek prestidigitatora do swej aparatury. Symuluje on tylko dokładność, powagę, wysiloną precyzji tej rzeczywistości, ażeby ją tym gruntowniej skompromitować.

Książki Kafki nie są alegorycznym obrazem, wykładem albo egzegezą doktryny, są one samoistną rzeczywistością poetycką, okrągłą, ze wszech stron zamkniętą, w sobie uzasadnioną i spoczywającą. Poza swymi mistycznymi aluzjami i intuicjami religijnymi żyje dzieło własnym poetyckim życiem - wieloznaczne, niezgruntowane, przez żadne interpretacje nie wyczerpane.

Powieść niniejsza, której rękopis M. Brod otrzymał w r. 1920 od autora - nie jest dokończona. Kilka fragmentarycznych rozdziałów, mających znaleźć swe miejsce przed końcowym rozdziałem, wydzielił on z powieści, opierając się na oświadczeniu Kafki, że proces ten in idea (8) jest właściwie nieskończony i że dalsze jego perypetie nie przyniosłyby już nic istotnego do zasadniczego sensu sprawy.

Bruno Schulz

Przypisy:
1. Max Brod (1884-1968) - pisarz, dramaturg i krytyk, działający w Czechach, a od 1939 r. w Izraelu. Przyjaciel i wydawca dzieł Kafki.
2. hybris (gr.) - pcha, zuchwałość, zwłąszcza wobec bogów, wywołująca ich gniew i karę. W sensie filozoficznym: brak umiaru w myśleniu i postępowaniu, stanowiący wyzwanie dla porządku świata i pociągający za sobą karę.
3. egzegeza (z gr.) - wyjaśnianie i komentowanie tekstów literackich lub religijnych.
4. in abstracto (łac.) - odrębnie, w oderwaniu od konkretnych przypadków.
5. ezoteryczny (z gr.) - tajemny, dostępny tylko dla wybranych.
6. adekwat (z łac.) - odpowiednik.
7. transcendentny - wykraczający poza zakres możliwego doświadczenia, poza zasięg władz poznawczych.
8. in idea (łac.) - tu: w zamyśle.

Rozmiar: 10013 bajtów

Franz Kafka O Kafce:

Do góry strony

Dział polonistyczny redaguje Maciej Tabor